image001.png

 

 PRZEGLĄD PRASY – 1 kwietnia 2020 r.

 

- artykuł z: Rzeczpospolita  Koronawirus: rząd wprowadza kolejne ograniczenia dla obywateli - co na to prawnicy?
- artykuł z: Rzeczpospolita  Zerwana umowa z powodu koronawirusa, problem z kosztami podatkowymi
- artykuł z: Rzeczpospolita  Koronawirus: zakaz płacenia gotówką w sklepach - czy to legalne
- artykuł z: Rzeczpospolita  Koronawirus - podatki: tarcza antykryzysowa nie zawiesiła kontroli i wszystkich terminów
- artykuł z: Rzeczpospolita –  Koronawirus: co powinni zrobić cudzoziemcy przebywający w Polsce
- artykuł z: Dziennik Gazeta Prawna
 Dopłaty do pensji opóźnione. Błędy w tarczy antykryzysowej utrudnią uzyskanie pomocy
- artykuł z: Dziennik Gazeta Prawna   Drakońskie kary za naruszenie obowiązku kwarantanny wątpliwe konstytucyjnie
- artykuł z: Dziennik Gazeta Prawna  E-pisma trafiły do kosza. Nie będzie możliwości wysyłania do sądów korespondencji drogą e-mailową
- artykuł z: Dziennik Gazeta Prawna   Upadłość odroczona podczas zarazy. "Mamy do czynienia z sytuacją wyjątkową"
- artykuł z:
Prawo.pl  Tarcza antykryzysowa nie zawiesi terminów w postępowaniu upadłościowym i restrukturyzacyjnym
- artykuł z: Prawo.pl  Spółdzielnie mieszkaniowe mogą teraz być zarządzane on-line
- artykuł z: Prawo.pl  Pominięte rozwiązania w zakresie gospodarki odpadami mogłyby pomóc w udrożnieniu systemu
- artykuł z: Prawo.pl  Epidemia może przyspieszyć informatyzację sądów
- artykuł z: Prawo.pl  MS zaleca nieodpłatną pomoc prawną przez telefon i maila
- artykuł z: Prawo.pl  Fikcja doręczeń jeszcze większym problemem w czasie epidemii

 

Koronawirus: rząd wprowadza kolejne ograniczenia dla obywateli - co na to prawnicy?

 Źródło: Rzeczpospolita

Autor: Agata Łukaszewicz

Zawodowi sportowcy powinni mieć szansę dbania o kondycję i np. biegania czy jazdy rowerem. Amatorzy muszą jednak poczekać – radzą prawnicy.

Rząd wprowadza kolejne ograniczenia dla obywateli. Wszystko po to, by zmusić ich do pozostania w domu przez najbliższe tygodnie. Akcja „zostań w domu” ma w końcu przynieść efekty.

 

Co na to prawnicy?

Doktor Piotr Kładoczny z Uniwersytetu Warszawskiego uważa, że jeśli wszystko to jest uzasadnione względami zdrowotnymi, należy szybko wprowadzić stan nadzwyczajny, a nie mnożyć kolejne ograniczenia dla obywateli.

 

– Wychodzenie z domu w pojedynkę lub nieopuszczanie go z powodu restrykcji nałożonych przez władze jest skrajnym przypadkiem nadzwyczajnej sytuacji – uważa dr Kładoczny i twierdzi, że nie można już dłużej udawać, iż jest inaczej.

 

Pod kontrolą

Co zatem wolno, a o czym musimy na jakiś czas zapomnieć? Spacery wciąż są dozwolone. Podczas nich musimy zachować 2 m odległości między sobą. Dotyczy to także rodzin czy związków partnerskich. Jak jednak udowodnić kontrolującym, że jesteśmy rodziną formalną lub nie? Albo okazując dokument, albo składając oświadczenie. Kłamstwo pozostanie bezkarne – twierdzą prawnicy.

 

Jeśli wybieramy się z psem na spacer, ma być jak najkrótszy. Podobnie aktywność fizyczna – rower, bieganie, chodzenie z kijkami itd. Wszystko ma trwać najkrócej, jak tylko się da. Czyli ile? Mówi się o kilkunastu minutach.

 

– To kolejne ograniczenia, jakie nakłada na obywateli rząd – ocenia adwokat Mariusz Paplaczyk. Mówi, że pojawia się pytanie, czy tego typu ograniczenia można nakładać w rozporządzeniu. Jeżeli chodzi o aktywność fizyczną, uważa, że jeśli takie są wskazania medyczne, prawnikom nie wolno z nimi polemizować.

 

– Zawodowi sportowcy powinni mieć szansę ciągłego dbania o kondycję, a amatorzy muszą z tym trochę poczekać – twierdzi adwokat. Jeśli złamią zasady, grozi im grzywna.

 

Obowiązywać mają też ograniczenia dostępu do parków, bulwarów i skwerów oraz innych miejsc rekreacji i zakaz korzystania z wypożyczali rowerów miejskich (wiele miast z nich w ogóle rezygnuje). W ich okolicach ma się pojawiać coraz więcej patroli policji czy straży miejskich.

 

A oddzielne wejście?

Zamknięte zostają wszystkie punkty kosmetyczne, usługowe, fryzjerskie i gabinety tatuażu. Trudniej będzie też zrobić zakupy.

 

– Tam, gdzie w grę wchodzi kolejne ograniczenie działalności gospodarczej, musi pojawić się rekompensata od państwa – uważa Piotr Maciejak, radca prawny. Wierzy, że na uczciwe przepisy przyjdzie czas, i to szybko.

 

Czeka nas też nowa formuła kwarantanny. Oznaczać ma całkowitą izolację, również od bliskich. Jeżeli będzie się odbywać w domu, obejmie wszystkich domowników. Nierozstrzygnięty jest problem, co zrobić, gdy mieszkamy w domu i możemy wygospodarować w nim osobne pomieszczenie, z oddzielnym wejściem i łazienką.

 

– Takie lokum powinno zwalniać domowników od odbycia kwarantanny – uważa Piotr Maciejak.

 

Do sklepu tylko w rękawiczkach

- Od 2 kwietnia (czwartek) wszyscy klienci muszą robić zakupy w rękawiczkach ochronnych.

 

- W godzinach od 10 do 12 sklepy i punkty usługowe mogą przyjmować i obsługiwać jedynie osoby powyżej 65. roku życia. W pozostałych godzinach sklepy i lokale usługowe są dostępne dla wszystkich – w tym także dla seniorów.

 

- Liczba osób w sklepie lub np. na poczcie zostanie ograniczona.

 

- Na jedną czynną kasę przypadać może jedynie trzech klientów – reszta, w rozproszeniu, czeka przed wejściem.

 

 

Zerwana umowa z powodu koronawirusa, problem z kosztami podatkowymi

 Źródło: Rzeczpospolita

Autor: Przemysław Wojtasik

 

Firma, która z powodu epidemii koronawirusa nie wykonała kontraktu, może mieć kłopot z rozliczeniem kary zapłaconej kontrahentowi.

 

Wiele przedsiębiorstw musiało w ostatnich tygodniach odstąpić od zawartych wcześniej umów. Z reguły wiąże się to z koniecznością zapłaty kontrahentowi kar bądź odszkodowań. Czy można je rozliczyć w podatkowych kosztach?

 

Przypomnijmy, że przepisy (art. 23 ust. 1 pkt 19 ustawy o PIT i art. 16 ust. 1 pkt 22 ustawy o CIT) wyłączają z kosztów uzyskania przychodów kary umowne, ale tylko z tytułu:

– wad dostarczonych towarów, wykonanych robót i usług,

– zwłoki w dostarczeniu towaru wolnego od wad,

– zwłoki w usunięciu wad towarów albo wykonanych robót i usług.

 

Generalnie jednak skarbówka nie zgadza się na rozliczanie w podatkowych kosztach także innych kar. Za odstąpienie od umowy, wykonanie kontraktu po terminie czy za przestoje produkcyjne.

 

– Fiskus powinien teraz złagodzić swoje stanowisko. Obecna sytuacja jest bezprecedensowa i nikogo nie powinno dziwić, że wielu przedsiębiorców rezygnuje z kontraktów albo wykonuje je z opóźnieniem. Często po prostu nie mają innego wyjścia. Umowy są rozwiązywane z przyczyn zupełnie przez nich niezawinionych – mówi Mateusz Sudowski, adwokat w Kancelarii Adwokackiej Jarosława Klimonta.

 

Dodaje, że zdarzały się interpretacje, w których fiskus zgadzał się na odliczenie kar, jeśli niewykonanie zobowiązania było skutkiem działania siły wyższej. Dla skarbówki ważne jest też, czy przedsiębiorca dochował należytej staranności, tj. podjął wszelkie działania w celu prawidłowego wykonania umowy i czy jej niewykonanie nie było konsekwencją jego zaniedbań. Na te okoliczności zwracają także uwagę sądy.

 

– Aktualna sytuacja może wpłynąć na łagodniejsze stosowanie przez urzędy przepisów o ulgach, takich jak umorzenie, odroczenie czy rozłożenie na raty, ale nie sądzę, aby nastąpiła zmiana wykładni przepisów prawa materialnego, jakimi są regulacje o kosztach uzyskania przychodów. Te są bowiem adresowane do wszystkich podatników, nie tylko będących w trudnym położeniu – mówi Jarosław Sekita, doradca podatkowy w kancelarii Meritum.

 

– Jeżeli zatem coś skłoni skarbówkę do uznawania, że kary z tytułu rozwiązania umowy są kosztem uzyskania przychodów, to bardziej korzystne dla podatników wyroki sądowe niż obecne problemy z prowadzeniem działalności gospodarczej – dodaje Jarosław Sekita.

 

 

Koronawirus: zakaz płacenia gotówką w sklepach - czy to legalne

 Źródło: Rzeczpospolita

Autor: Marek Domagalski

Nie można zakazywać klientom płacenia banknotami, a wystawianie takich ogłoszeń ma moc jedynie zaleceń.

W związku z epidemią i kolejnymi ograniczeniami poruszania się i z zamknięciem całych kategorii sklepów pojawiły się przed niektórymi punktami handlowymi informacje, że nie będą przyjmować zapłaty w banknotach.

 

Gdyby to były tylko apele, nie dziwiłyby. Niedawno Światowa Organizacja Zdrowia wydała ostrzeżenie dotyczące używania gotówki, dlatego że na banknotach i monetach może rozprzestrzeniać się wirus. Podobnie główny inspektor sanitarny w katalogu zasad, które mają pomóc w walce z koronawirusem, wskazał: „Unikaj płatności gotówką, korzystaj z kart płatniczych”.

 

Instytucje publiczne związane z handlem i kwestiami sanitarnymi nie wydały jednak formalnego stanowiska.

 

W praktyce zaś niektórzy odwołują się do kodeksu cywilnego i zasady swobody umów (transakcji). Wystarczy, że sprzedawca umieści przy wejściu do sklepu widoczną informację, że nie przyjmuje zapłaty gotówkowej, by mógł nie obsługiwać klientów chcących tak płacić. Nie będzie można mu postawić zarzutu dyskryminacji czy innego naruszenia praw klienta.

 

Ku temu stanowisku skłania się mec. Wioletta Gwizdała. Według niej takie ogłoszenie przed sklepem będzie zawężeniem oferty do klientów płacących kartą płatniczą. I żadne konsekwencje z tego powodu nie mogą spotkać sprzedawcy.

 

Do niedawna przepisem, który gwarantował klientowi obsłużenie w sklepie, był art. 135 kodeksu wykroczeń, który stanowił, że jeśli sprzedawca umyślnie, bez uzasadnionej przyczyny, odmawia sprzedaży towaru, podlega grzywnie. Rygor ten uchylił Trybunał Konstytucyjny (w sprawie łódzkiego drukarza, który odmówił wydrukowania grafiki Fundacji LGBT ze względów światopoglądowych).

 

– Nie ma wątpliwości, że gotówka jest prawnym środkiem płatniczym na terenie naszego kraju (mówi o tym ustawa o NBP) i powinna być przyjmowana przez sprzedawców – ocenia mec. Łukasz Drzewiecki z Wojewódzkiego Inspektoratu Inspekcji Handlowej w Lublinie. – Odpowiedzialność sprzedawcy może być jednak wyłączona, jeżeli będzie potrafił wskazać uzasadnioną przyczynę odmowy przyjęcia płatności gotówką. W mojej ocenie zagrożenie epidemiologiczne może być za taką uznane.

 

– Nie ma podstaw do dzielenia klientów i odmowy obsłużenia jednych tylko dlatego, że płacą legalnymi pieniędzmi, tyle że banknotami – ocenia z kolei prof. Marek Chmaj, konstytucjonalista. – Jeśli ktoś nie chce obsługiwać klientów bez kart płatniczych, niech zamknie sklep – podsumowuje.

 

– Docierały do nas od pewnego czasu postulaty wprowadzenia zakazu płacenia w sklepach w czasie epidemii banknotami. Ale zakaz ten jest zwyczajnie niewykonalny. Wiele osób, nie tylko w podeszłym wieku, nie ma kart płatniczych, mimo że jest ich coraz więcej. Na razie są to więc tylko zalecenia, aby jeśli to możliwe, korzystać z kart, i taki charakter mają wystawiane przed niektórymi sklepami ogłoszenia, choćby brzmiały jak kategoryczny zakaz przyjmowania zapłaty w banknotach. Zakaz taki pozbawiałby w praktyce wielu ludzi możliwości zakupu niezbędnych produktów, w tym żywności. Stanowiłby dyskryminację – komentuje Jerzy Bańka, wiceprezes Związku Banków Polskich.

 

 

Koronawirus - podatki: tarcza antykryzysowa nie zawiesiła kontroli i wszystkich terminów

 Źródło: Rzeczpospolita

Autor: Paweł Rochowicz

Skarbówka wciąż działa, a tarcza antykryzysowa nie zawiesiła kontroli ani wszystkich terminów podatkowych.

Uchwalona przez Sejm ustawa antykryzysowa wprowadza przepisy zawieszające bieg terminów w różnych postępowaniach, w tym podatkowych.

 

Jednak, jak zapewniła „Rz” Anita Wielanek, rzeczniczka Krajowej Administracji Skarbowej, choć wstrzymano bezpośrednią obsługę interesantów, a niektórzy urzędnicy pracują zdalnie, to KAS działa.

 

– Wciąż wydawane są decyzje, w tym te o zwrotach PIT i VAT. Raczej nie będziemy wszczynali nowych kontroli, a w tych już prowadzonych staramy się, jeśli tylko można, wykorzystać elektroniczną komunikację z podatnikami – informuje rzeczniczka. Zaznacza, że do klasycznej kontroli jednak może dojść w razie podejrzenia popełnienia oszustw.

 

Rząd planował w ustawie antykryzysowej dać ministrowi finansów prawo do wstrzymania określonego rodzaju kontroli w drodze rozporządzenia. W ostatecznej wersji znalazło się jednak tylko zawieszenie biegu terminów (w art. 15zzs). Wprowadzono też przepis umożliwiający działanie urzędów mimo zawieszenia biegu terminów. Przewiduje on, że w okresie stanu epidemicznego albo epidemii czynności dokonane w postępowaniach i kontrolach są skuteczne. Urząd skarbowy będzie też mógł wydać decyzję w całości uwzględniającą żądanie strony.

 

Ta regulacja nie objęła jednak wszystkich możliwych procedur interesujących podatników. Jak przypomina dr Adam Bartosiewicz, doradca podatkowy w kancelarii EOL, zdarza się, że dana sprawa podlega kilku kolejnym procedurom.

 

– Zakończenie jednej z nich nie powoduje automatycznie wszczęcia drugiej – podkreśla Bartosiewicz i daje przykład. Organ podatkowy wydał decyzję ostateczną, a podatnik ma 30 dni na skargę do sądu administracyjnego.

 

– To swoisty termin międzyproceduralny, bo postępowanie administracyjne już się zakończyło, a sądowe jeszcze nie rozpoczęło – mówi ekspert i zauważa, że przepis ustawy antykryzysowej nie zawiesił tych terminów. – Pełnomocnikom podatników w takich sprawach można sugerować, by z ostrożności procesowej nie czekali ze składaniem skarg – radzi Bartosiewicz.

 

Jak zauważa Alicja Sarna, doradca podatkowy i partner w MDDP, zawieszenie terminów nie stoi na przeszkodzie działaniom analitycznym urzędów i planowaniu czynności, które będą podjęte po zakończeniu stanu epidemii. Wskazuje jednak, że ustawa nie zawiesiła także terminów związanych np. z czynnościami sprawdzającymi.

 

– Jeśli zatem organ skarbowy prowadzi takie czynności (a nie kontrolę), to terminy na dostarczenie mu dokumentów w ramach tych czynności wciąż obowiązują – wyjaśnia ekspertka.

 

 

Koronawirus: co powinni zrobić cudzoziemcy przebywający w Polsce

 Źródło: Rzeczpospolita

Autor: Jagoda Kuraś

 

W związku z obecną sytuacją epidemiologiczną parlament zajął się przepisami umożliwiającymi legalne pozostanie w kraju cudzoziemcom. Chodzi o osoby, które chcą realizować dotychczasowy cel pobytu lub nie mogą opuścić Polski w związku z rozprzestrzenianiem się wirusa SARS-CoV-2.

 

Do upływu 30-go dnia następującego po dniu odwołania tego ze stanów, który obowiązywał jako ostatni (stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii) przedłużeniu ulegnie:

- legalny pobyt cudzoziemców na podstawie wiz krajowych oraz zezwoleń na pobyt czasowy, który skończyłby się w okresie stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii,

- termin na składanie wniosków o legalizację pobytu,

- ważność już wydanych zezwoleń na pracę, zezwoleń na pracę sezonową oraz oświadczeń o powierzeniu wykonywania pracy cudzoziemcowi.

 

Ponadto przesunięte zostaną terminy:

- na opuszczenie przez cudzoziemców terytorium Polski,

- dobrowolnego powrotu określone w decyzjach o zobowiązaniu cudzoziemca do powrotu.

 

Przedłużenie legalnego pobytu obywateli państw trzecich

Przedłużenie legalnego pobytu cudzoziemca przebywającego w Polsce na podstawie wizy krajowej i zezwolenia na pobyt czasowy będzie dotyczyło sytuacji, w których ostatni dzień legalnego pobytu przypadnie na czas obowiązywania stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii. Będzie to zatem okres od 14 marca 2020 r., kiedy ogłoszono stan zagrożenia epidemicznego. Wówczas okres legalnego pobytu w Polsce będzie ulegał przedłużeniu z mocy prawa do upływu 30-go dnia następującego po dniu odwołania tego stanu, który obowiązywał jako ostatni.

 

Przedłużenie legalności pobytu nie będzie wiązało się z umieszczeniem w dokumencie podróży cudzoziemca nowej naklejki wizowej lub wydaniem nowej karty pobytu. Cudzoziemiec nie będzie mógł na podstawie tak przedłużonego pobytu podróżować po terytorium innych państw obszaru Schengen. Będzie miał jednak możliwość realizowania dotychczasowego celu pobytu w Polsce np. wykonywania pracy. Przedłużone zostaną bowiem zezwolenia na pracę i na pracę sezonową oraz dozwolony okres pracy na podstawie oświadczenia o powierzeniu wykonywania pracy cudzoziemcowi. Będzie mógł również opuścić Polskę bez ryzyka wejścia w nielegalny pobyt.

 

Przedłużenie terminów na składanie wniosków

Ustawa przewiduje wydłużenie terminów składania wniosków o udzielenie zezwoleń pobytowych, przedłużenie wiz oraz przedłużenie pobytu w ramach ruchu bezwizowego, jeżeli termin ten wypadłby w okresie stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii. Jak dotychczas, wnioski te będzie można złożyć w urzędach wojewódzkich do 30-go dnia następującego po dniu odwołania stanu, który obowiązywać będzie jako ostatni. Pobyt cudzoziemca w Polsce w tym okresie będzie uważany za legalny pod warunkiem, że złoży on wniosek o legalizację pobytu w przedłużonym terminie.

 

Powyższe rozwiązanie będzie dotyczyło cudzoziemców, którzy chcieliby się ubiegać o:

- udzielenie zezwolenia na pobyt czasowy, stały lub rezydenta długoterminowego UE,

- przedłużenie wizy krajowej (symbol D) lub wizy Schengen (symbol C),

- przedłużenie okresu pobytu w ramach ruchu bezwizowego – dotyczy to tylko obywateli Brazylii, Argentyny, Chile, Hondurasu, Kostaryki, Nikaragui, Singapuru i Urugwaju, ponieważ umowy o zniesieniu obowiązku wizowego tylko z tymi krajami przewidują taką możliwość.

 

Przedłużenie terminów opuszczenia terytorium Polski

Ustawa zawiera rozwiązanie stanowiące podstawę przedłużenia z mocy prawa terminów opuszczenia terytorium Polski wynikające z art. 299 ust. 6 ustawy o cudzoziemcach (np. w związku z doręczeniem ostatecznej decyzji o odmowie udzielenia zezwolenia na pobyt czasowy), jeżeli wypadałyby one w okresie stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii. Ich przedłużenie nastąpi do upływu 30-go dnia następującego po dniu odwołania tego ze stanów, który obowiązywał jako ostatni.

 

Przedłużenie terminów dobrowolnego powrotu

Zakładane jest przedłużenie z mocy prawa terminu dobrowolnego powrotu określonego w decyzji o zobowiązaniu cudzoziemca do powrotu, którego koniec wypadałby w okresie stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii. Jak w przypadku pozostałych rozwiązań zawartych w ustawie, przedłużenie terminu nastąpi do upływu 30-go dnia następującego po dniu odwołania tego ze stanów, który obowiązywał jako ostatni.

 

Obywatele UE, EFTA, Konfederacji Szwajcarskiej i ich rodziny

Wprowadzenie w Polsce stanu zagrożenia epidemicznego, a następnie stanu epidemii, nie wpływa w żaden sposób na prawa pobytowe obywateli państw członkowskich Unii Europejskiej, Europejskiego Porozumienia o Wolnym Handlu (EFTA), Konfederacji Szwajcarskiej i przebywających z nimi członków rodzin. Uprawnienia te nie są bowiem uzależnione od posiadania jakichkolwiek zezwoleń czy dokumentów.

 

W najbliższym czasie na stronie internetowej Urzędu do Spraw Cudzoziemców pojawi się materiał szczegółowo opisujący rozwiązania wprowadzane na podstawie ustawy o zmianie ustawy o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych oraz niektórych innych ustaw.

 

Urząd będzie również informował o wszelkich kolejnych zmianach stanu prawnego mających znaczenie dla pobytu cudzoziemców w Polsce.

 

 

Dopłaty do pensji opóźnione. Błędy w tarczy antykryzysowej utrudnią uzyskanie pomocy

 Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Autor: Łukasz Guza

W kwietniu firmy mogą mieć problem z uzyskaniem subwencji płacowych, bo nie będzie jeszcze znane przeciętne wynagrodzenie za I kwartał br. Tarcza antykryzysowa zawiera też inne błędy, które utrudnią uzyskanie pomocy.

Dopłaty do pensji w razie przestoju lub skrócenia czasu pracy będą przysługiwać tylko na pracowników, którzy w miesiącu poprzedzającym wypłatę pomocy zarobili mniej niż 300 proc. przeciętnego wynagrodzenia z poprzedniego kwartału. Problem w tym, że wysokość tego ostatniego – jeśli GUS się nie pospieszy – będzie znana dopiero w połowie maja. To może opóźnić wypłaty. Niejasne są też przesłanki ubiegania się o takie subwencje (w związku z wystąpieniem COVID-19) oraz ich łączenie z postojowym dla samozatrudnionych i zleceniobiorców.

 

Które kwartały?

Zgodnie z uchwaloną przez Sejm tarczą antykryzysową pracodawca będzie mógł uzyskać dopłaty do pensji pracowników oraz zleceniobiorców objętych przestojem (ogłoszonym w związku z wystąpieniem COVID-19) lub skróconym czasem pracy (o 20 proc., ale nie więcej niż do pół etatu). Dofinansowanie nie będzie jednak przysługiwać do wynagrodzeń tych osób, których płaca – w miesiącu poprzedzającym miesiąc, w którym został złożony wniosek – była wyższa niż 300 proc. przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia z poprzedniego kwartału ogłaszanego przez prezesa Głównego Urzędu Statystycznego, obowiązującego na dzień złożenia wniosku o pomoc.

 

Pracodawcy będą mogli występować z wnioskami najwcześniej w kwietniu, czyli pierwszym miesiącu II kwartału br. Wynagrodzenie pracownika z poprzedniego miesiąca nie będzie więc mogło przekroczyć 300 proc. przeciętnej płacy z I kwartału, ale informację o jej wysokości GUS opublikuje najprawdopodobniej dopiero w połowie maja (zazwyczaj podaje ją po ok. 1,5 miesiąca od zakończenia danego kwartału). Pojawia się więc pytanie, jak wojewódzkie urzędy pracy mają weryfikować spełnianie przesłanki w kwietniu, skoro wówczas nie będzie znana wartość przeciętnego wynagrodzenia z pierwszych trzech miesięcy 2020 r. Oczywiście ustawodawca może przyjąć interpretację, zgodnie z którą określenie średniej płacy „obowiązującej na dzień złożenia wniosku” dotyczy ostatniej opublikowanej przez GUS danej (czyli w praktyce nie za I kw. 2020 r., ale IV kw. 2019 r.). Oznaczałoby to jednak jawną niespójność z uchwalonym prawem. Co istotne, senackie poprawki zmieniają zasady przyznawania dopłat, ale także zawierają określenie „przeciętne wynagrodzenie z poprzedniego kwartału”.

 

Problem dotyczy też samej maksymalnej wysokości dopłat w razie skrócenia czasu pracy. W takim przypadku dofinansowanie nie może przekroczyć 40 proc. przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia z poprzedniego kwartału (obowiązującego na dzień złożenia wniosku).

 

Ustawodawca powinien szybko odnieść się do tej kwestii i zinterpretować omawiane przepisy, aby procedury nie ograniczyły możliwości szybkiego udzielenia pomocy firmom.

 

Nowa definicja

Wątpliwości budzi też przepis, zgodnie z którym o wspomniane subwencje płacowe będzie mógł ubiegać się pracodawca, u którego wystąpił spadek obrotów gospodarczych w następstwie wystąpienia COVID-19. To inna przesłanka stosowania przepisów niż ta przewidziana w specustawie obowiązującej od 8 marca 2020 r. (Dz.U. poz. 374), która umożliwiła firmom np. kierowanie zatrudnionych do pracy zdalnej. Ta ostatnia wskazywała, że zawarte w niej rozwiązania stosuje m.in. w celu zapobiegania oraz zwalczania zakażenia wirusem SARS-CoV-2 i rozprzestrzeniania się choroby zakaźnej u ludzi, wywołanej tym wirusem (COVID-19). Miała więc szerszy zasięg.

 

– Ta różnica w definicji wywołuje istotne wątpliwości co do zakresu stosowania nowych przepisów. Pojawia się pytanie, czy o przewidziane w tarczy dopłaty do pensji mogą ubiegać się tylko te firmy, w których wystąpił COVID-19, czyli co najmniej jeden ich pracownik zapadł na tę chorobę, wywołaną koronawirusem – zauważa Sławomir Paruch, radca prawny i partner w kancelarii PCS Paruch Chruściel Schiffter.

 

Niejasne są też przepisy dotyczące łączenia subwencji z innymi formami pomocy zawartymi w tarczy (np. postojowym dla samozatrudnionych i pracujących na umowach cywilnoprawnych). Wskazują, że przedsiębiorca może otrzymać dopłaty wyłącznie w przypadku, jeśli nie uzyskał pomocy w odniesieniu do tych samych pracowników „w zakresie takich samych tytułów wypłat na rzecz ochrony miejsc pracy”. – Postojowe nie jest jednak wypłacane firmie, tylko np. zleceniobiorcy lub samozatrudnionemu. Moim zdaniem mamy do czynienia w tym przypadku z luką prawną, bo wydaje się, że ustawodawca chciał ograniczyć łączenie świadczeń. Jest ona widoczna zwłaszcza w przypadku, gdy najpierw firma złoży wniosek o dopłaty do pensji, a następnie np. samozatrudniony lub zleceniobiorca wystąpi o postojowe – wskazuje dr Magdalena Zwolińska, adwokat i partner w kancelarii NGL Legal.

 

Podobnie uważa Sławomir Paruch. – Nie mamy w tym przypadku zbiegu praw do świadczeń, bo chodzi o dwa różne podmioty, które mają odrębne uprawnienia. Takie sformułowanie przepisów pozostawia pole do interpretacji. Powinny one jednoznacznie przesądzać, że jeśli jeden z tych podmiotów uzyska pomoc, to drugi już nie może skorzystać ze swojego prawa do wsparcia – wskazuje.

 

Co z regulaminem

Istotne mogą być też inne, ewentualne luki. Tarcza przewiduje m.in. że dopłaty do pensji będą możliwe, jeśli firma zawrze porozumienie ze związkami zawodowymi (lub przedstawicielami pracowników), które określi warunki i tryb wykonywania pracy w okresie przestoju ekonomicznego lub obniżonego wymiaru czasu pracy. Wskazuje, że w czasie obowiązywania tego porozumienia nie stosuje się warunków wynikających z układu zbiorowego, umów o pracę i innych aktów stanowiących podstawę nawiązania stosunku pracy.

 

– Moim zdaniem w tym wyliczeniu zabrakło regulaminów wynagradzania, które nie są „podstawą nawiązania stosunku pracy”, a regulują kwestie płacowe, np. wypłatę premii – zauważa Magdalena Zwolińska.

 

 

Drakońskie kary za naruszenie obowiązku kwarantanny wątpliwe konstytucyjnie

 Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Autor: Piotr Szymaniak

Nowelizacja ustawy o tzw. tarczy antykryzysowej, którą wczoraj po poprawkach Senatu zajmował się Sejm, wprowadza surowe kary za naruszenie obowiązku hospitalizacji, kwarantanny lub izolacji. Sankcje te – w postaci administracyjnych kar pieniężnych nakładanych decyzją sanepidu – mogą wynieść nawet 30 tys. zł.

Z kolei ustawa o zmianie niektórych ustaw w zakresie systemu ochrony zdrowia związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19 wprowadza kary w wysokości od 5 do 30 tys. zł za niestosowanie się m.in. do zakazów przemieszczania się, które zostały określone w rozporządzeniu ministra zdrowia (Dz.U. z 2020 r. poz. 522).

 

Kary te wymierza sanepid, wojewoda lub minister zdrowia, przy czym decyzja w sprawie ich nałożenia podlega natychmiastowemu wykonaniu.

 

– Określenie tych form represji karami pieniężnymi nie zmienia faktu, że jest to odpowiedzialność karna w sensie konstytucyjnym, dotyczy bowiem osób fizycznych. W tej sytuacji wiążący pozostaje art. 42 ust. 3 konstytucji, który stanowi, że o odpowiedzialności represyjnej może orzekać́ tylko sąd – zwracają uwagę eksperci z Krakowskiego Instytutu Prawa Karnego, skupiającego głównie prawników z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

 

Według KIPK organ administracji publicznej mógłby co najwyżej ukarać obywatela mandatem. Wątpliwości karnistów budzi także przepis mówiący o tym, że orzekanie tych kar pieniężnych odbywa się w trybie ordynacji podatkowej.

 

Poza tym eksperci zwracają uwagę na konsekwencje wynikające ze stosowania odpowiedzialności administracyjnej, która ma charakter obiektywny, a nie jest oparta – jak odpowiedzialność karna czy wykroczeniowa – na zasadzie winy. A to oznacza, że nie jest brane pod uwagę miarkowanie stopnia winy czy przyczyniania się do realizacji znamion danego czynu zabronionego prawnie.

 

– W rezultacie mamy do czynienia ze znacznie surowszymi represjami niż tymi przewidzianymi w prawie wykroczeń, z jednoczesnym rozluźnieniem standardów odpowiedzialności karnej. Natomiast natychmiastowa wykonalność tych decyzji w połączeniu z faktyczną niemożliwością skontrolowania decyzji przez sądy, które nie pracują, powodują, że te uregulowania są niezgodne z ustawą zasadniczą – komentuje dr Mikołaj Małecki z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

 

Podobne zarzuty w stosunku do przepisów umożliwiających nałożenie do 30 tys. zł za złamanie nakazu hospitalizacji czy kwarantanny podnosi też Helsińska Fundacja Praw Człowieka. Przypomina, że od decyzji sanepidu o nałożeniu takiej kary przysługuje odwołanie do wojewódzkiego inspektora sanitarnego, a dopiero w razie jego nieuwzględnienia, do wojewódzkiego sądu administracyjnego.

 

– Co za tym idzie, przepisy nie gwarantują̨ efektywnego i niezwłocznego rozpatrzenia przez sąd decyzji o nałożeniu obowiązku kwarantanny lub izolacji. Rozpatrując skargę̨, sąd administracyjny będzie rozstrzygał co do legalności orzeczonej kary, a nie co do samych okoliczności, w jakich została ona nałożona, a to z kolei może prowadzić́ do istotnego ograniczenia prawa strony do przedstawienia swoich racji – zwraca uwagę HFPC.

 

Co więcej, jak zauważa rzecznik praw obywatelskich, wprowadzenie tego przepisu może prowadzić́ do powielenia już̇ obowiązujących regulacji w postaci art. 116 kodeksu wykroczeń i art. 161 par. 2 kodeksu karnego, które przewidują̨ odpowiedzialność́ wykroczeniową lub karną za nieprzestrzeganie nakazów lub zakazów zawartych w przepisach o zapobieganiu chorobom zakaźnym lub narażanie innych na zarażenie.

 

W efekcie nie da się wykluczyć, że jedna osoba zostanie ukarana za niesubordynację na podstawie dwóch różnych przepisów. A to z kolei będzie prowadziło do naruszenia konstytucyjnej zasady ne bis in idem, mówiącej o zakazie podwójnego karania za ten sam czyn.

 

Senat naprawia sejmowy bubel

Wśród poprawek wniesionych do ustawy o tarczy antykryzysowej przez izbę wyższą parlamentu znalazła się m.in. zmiana w art. 15zzr. Przepis ten dotyczy zawieszenia biegu terminów materialnoprawnych w prawie administracyjnym. Pierwotnie odnosił się także do terminów materialnoprawnych w prawie cywilnym. Jednak z uwagi na to, że zawieszenie miało objąć terminy dotyczące „wierzytelności wynikających ze stosunków cywilnoprawnych, których niezachowanie powoduje popadnięcie w opóźnienie”, w konsekwencji w czasie pandemii wszelkie wierzytelności (od rat kredytów, przez rachunki po alimenty) stałyby się niewymagalne. Podczas drugiego czytania Sejm, w pośpiechu próbując zapobiec paraliżowi obrotu gospodarczego, próbował tak zmienić przepis, by nie dotyczył on terminów materialnoprawnych w prawie cywilnym (usunął z ust. 1 art. 15zzr słowo „cywilnego”). Jednak niezmieniona dalsza części przepisu, w której była mowa wprost „o roszczeniach i wierzytelnościach cywilnoprawnych” czy terminach zasiedzenia (a te w prawie administracyjnym nie występują), sugerowała, że zawieszenie terminów może się odnosić również do prawa cywilnego.

Eksperci byli zgodni co do tego, że pozostawienie przepisu w takim kształcie wywoła ogromną niepewność i spory co do wykładni. Senatorowie wnieśli zatem poprawkę czyszczącą art. 15zzr, z którego treści jednoznacznie wynika teraz, że dotyczy wyłącznie prawa administracyjnego. A to oznacza, że – jeśli Sejm nie odrzuci poprawki Senatu – w prawie cywilnym zawieszeniu na czas pandemii ulega tylko bieg terminów procesowych. To z kolei może powodować kłopoty z przeprowadzeniem czynności przed upływem terminu przedawnienia, np. roszczeń. Zwłaszcza że sądy czy poczty działają w ograniczonym zakresie. W momencie zamknięcia tego wydania DGP los senackich poprawek nie był jeszcze znany.

 

 

E-pisma trafiły do kosza. Nie będzie możliwości wysyłania do sądów korespondencji drogą e-mailową

 Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Autor: Małgorzata Kryszkiewicz

Mimo zapowiedzi nie będzie możliwości wysyłania do sądów korespondencji drogą e-mailową. Przepis zniknął w trakcie prac parlamentarnych.

To błąd – twierdzą eksperci. I ostrzegają, że brak możliwości składania pism do sądów w czasie epidemii koronawirusa może przyczynić się do rozprzestrzenienia zakażeń.

 

Trudna droga

Autorem przepisów pozwalających w czasie zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii albo w przypadku zamknięcia placówek pocztowych przesyłać do sądów pisma za pośrednictwem poczty elektronicznej był resort sprawiedliwości. Miało się to odbywać za pomocą platformy e-PUAP lub poczty elektronicznej. W tym drugim przypadku miało być możliwe wniesienie odwzorowania cyfrowego pisma opatrzonego odręcznym podpisem.

 

Pierwotna wersja omawianego rozwiązania, która znalazła się w projektcie nowelizacji z 24 marca, została poddana zmasowanej krytyce, o czym pisaliśmy w DGP w zeszłym tygodniu. Bo choć eksperci mówili, że to krok w dobrym kierunku, to jednak wytykali, że przepisy są niedopracowane. Jak podkreślał m.in. dr Mariusz Bidziński, radca prawny z Kancelarii Chmaj i Wspólnicy, nie rozstrzygnięto m.in. tego, jaki moment będzie uważany za moment złożenia pisma w sytuacji przesłania go do sądu e-mailem.

 

Powstała również wątpliwość, czy sądy są na takie zmiany gotowe pod względem technologicznym.

 

Z kolei Krystian Markiewicz, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”, zwracał uwagę na to, że propozycja paradoksalnie może przyczynić się do zintensyfikowania wymiany tradycyjnej korespondencji między stronami a sądem zamiast do jej ograniczenia. Projekt zawierał bowiem przepis, zgodnie z którym przewodniczący wydziału, jeżeli poweźmie wątpliwości co do osoby nadawcy e-maila, wzywa stronę do uzupełnienia pisma w terminie tygodniowym. Zdaniem sędziego Markiewicza to rozwiązanie miałoby zastosowanie w zdecydowanej większości przypadków.

 

Ostatecznie przepisy zostały zmodyfikowane i część wskazywanych przez ekspertów luk została wypełniona. W wersji projektu, która trafiła do Sejmu, mogliśmy znaleźć np. przepis mówiący o tym, że „Pismo uważa się za wniesione z chwilą wprowadzenia go do środka komunikacji elektronicznej i nadania na adres poczty elektronicznej sądu wskazany na stronie internetowej sądu”.

 

Eksperci radzą

Mimo dokonania korekt w proponowanych przez resort rozwiązaniach uchwalona przez Sejm ustawa nie zawiera żadnych nowych rozwiązań mających na celu ułatwienie stronom prowadzenie korespondencji z sądem w trudnych czasach epidemii. Zwrócił na to uwagę m.in. Krakowski Instytut Prawa Karnego. W swojej opinii ostrzega on, że brak takich mechanizmów oznacza, „że nawet w czasie trwania stanu epidemii obywatel w celu przerwania biegu terminu np. przedawnienia cywilnoprawnego albo zasiedzenia będzie musiał dokonać czynności przed sądem, przykładowo wnieść pozew do sądu cywilnego, a w tym celu udać się na pocztę w celu nadania przesyłki z pozwem”. Zdaniem zespołu ekspertów brak możliwości dokonania tych czynności drogą elektroniczną, jak pierwotnie zakładał projekt ustawy, i konieczność udania się do placówki pocztowej lub sądu, może potęgować ryzyko rozprzestrzeniania się zakażenia. „Stoi to w oczywistej sprzeczności z profilaktycznym celem ustawy, tj. ograniczeniem negatywnych skutków epidemii” – czytamy w opinii.

 

Tymczasem eksperci pracujący w ramach Wirtualnej Katedry Etyki i Prawa, wśród których znaleźli się m.in. prof. Jacek Gołaczyński z Uniwersytetu Wrocławskiego czy dr hab. Marek Świerczyński z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, zwracają uwagę na to, że już teraz w ustawach można znaleźć przepisy pozwalające na prowadzenie e-korespondencji z sądami. Problemem jednak jest m.in. brak rozporządzeń wykonawczych do tych przepisów oraz brak systemu informatycznego wdrożonego przez Ministerstwo Sprawiedliwości. Eksperci rekomendują więc pilne przygotowanie odpowiedniej aplikacji bądź wykorzystanie obecnie funkcjonujących rozwiązań, a więc np. profilu zaufanego ePUAP. „Wydłużenie niemożności komunikacji obywateli oraz pełnomocników z sądami w dłuższym okresie stanowi istotne niebezpieczeństwo nie tyle dla wymiaru sprawiedliwości, ile dla interesów prawnych obywateli” – ostrzegają prawnicy.

 

Jeszcze ostrzej obecną sytuację w sądach dotyczącą postępu elektronizacji ocenia stowarzyszenie „Iustitia”. W opinii na temat omawianego projektu stwierdza ono, że: „Ministerstwo Sprawiedliwości dramatycznie zaniedbało informatyzację sądów” i „zamiast pogłębionych analiz zaproponowano naprędce przygotowaną, prowizoryczną, a przy tym rewolucyjną propozycję, która miałaby w dużej mierze charakter fasadowy”.

 

DGP zapytał MS, dlaczego zdecydowano się nie wprowadzać możliwości składania pism w sądach za pośrednictwem poczty elektronicznej oraz czy trwają prace nad innymi ułatwieniami kontaktowania się obywateli z sądami. Na odpowiedź nadal czekamy.

 

 

Upadłość odroczona podczas zarazy. "Mamy do czynienia z sytuacją wyjątkową"

 Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Autor: Patryk Słowik

Niewypłacalni przedsiębiorcy po ustaniu epidemii dostaną kwartał na ocenę, czy są w stanie prowadzić biznes, czy lepiej ogłosić bankructwo.

Obecnie obowiązujące prawo upadłościowe (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 498 ze zm.) służy wyważeniu interesów wierzycieli i dłużników. Jednym z jego kluczowych przepisów jest art. 21. Obliguje on osobę zarządzającą biznesem do złożenia wniosku do sądu o ogłoszenie upadłości w ciągu 30 dni od dnia, w którym wystąpiła podstawa do jej ogłoszenia. Jeśli menedżer obowiązku nie wypełni, może odpowiadać prywatnym majątkiem za szkody wywołane odwleczoną w czasie upadłością firmy.

 

Ministerstwa Sprawiedliwości i Ministerstwo Aktywów Państwowych przygotowały projekt nowelizacji, który ma się znaleźć w kolejnej specustawie, nad którą pracuje rząd.

 

Wydłużenie terminu

Nowo dodany przepis będzie stanowić, że termin na zgłoszenie upadłości przez dłużnika, który popadł w stan niewypłacalności z powodu obowiązywania stanu zagrożenia epidemicznego albo stanu epidemii, wyniesie trzy miesiące od dnia odwołania stanu epidemii.

 

– Ujmując najprościej, dłużnicy, którzy mają kłopoty finansowe z powodu koronawirusa, dostaną kwartał na wykaraskanie się z nich w takim stopniu, by nie być niewypłacalnymi – wyjaśnia prof. Marcin Warchoł, wiceminister sprawiedliwości.

 

Wskazuje, że części firm to na pewno nie uratuje. Ale będzie wiele takich, które np. już po miesiącu albo dwóch od ustania epidemii zaczną zarabiać i spłacać swoje zobowiązania.

 

– Ważne jest również to, że dzięki proponowanej zmianie menedżerowie firm będą mogli skupić się na prowadzeniu działalności gospodarczej. Krótki miesięczny termin powoduje, że w zasadzie o ratowaniu firm nie byłoby mowy, wszyscy skupialiby się na gromadzeniu dokumentów potrzebnych do złożenia wniosku o ogłoszenie upadłości – wskazuje Warchoł.

 

Nadzwyczajne czasy

Profesor Mirosław Pawełczyk z Uniwersytetu Śląskiego, partner zarządzający w Kancelarii Pawełczyk Radcowie Prawni i Adwokaci oraz przewodniczący zespołu konsultacyjnego Komisji ds. Reformy Nadzoru Właścicielskiego w Ministerstwie Aktywów Państwowych, wskazuje, że obecne przepisy prawa upadłościowego są skrojone pod normalne czasy. Tymczasem teraz – nie ma wątpliwości – mamy do czynienia z sytuacją wyjątkową.

 

– I tak jak w normalnych okolicznościach naszą propozycję można by poczytywać za nadmierne uprzywilejowanie dłużników względem wierzycieli, tak dziś jest ona konieczna, by utrzymać firmy na powierzchni – wskazuje Pawełczyk.

 

Dodaje, że to klasyczny konflikt wartości. Z jednej strony bowiem mamy uzasadnioną ochronę interesów wierzycieli. A z drugiej – potrzebę ochrony szerszych interesów bezpieczeństwa gospodarczego kraju i obywateli prowadzących biznes lub zarządzających nim.

 

– Można postawić retoryczne pytanie: czy nie lepiej dla wierzyciela, żeby – choć z opóźnieniem – jego wierzytelność została zaspokojona, niż miałby zgłaszać swoje roszczenie do masy upadłości, gdzie poziom zaspokojenia daje margines ściągalności? Nie wspominając już o fiskalnych interesach kraju, który jest zainteresowany tym, by przedsiębiorcy prowadzili działalność na pełnych obrotach – argumentuje prof. Pawełczyk.

 

Ochrona wierzycieli

Bezpieczników dla wierzycieli ma być kilka. Po pierwsze, nowe przepisy obejmą tylko dłużników, których kłopoty powstały w związku z epidemią. Gdy ktoś zalegał z płatnościami już wiele miesięcy temu i zalega nadal, nie skorzysta z wydłużonego terminu. W ustawie ma się znaleźć domniemanie, że jeżeli stan niewypłacalności zaistniał w czasie obowiązywania stanu zagrożenia epidemicznego albo stanu epidemii ogłoszonego z powodu COVID-19, powstał on z powodu obowiązywania tego stanu. Wierzyciel będzie musiał to obalić.

 

– Z jednej strony uproszczone będzie przeprowadzanie spraw związanych z niewypłacalnością, ale z drugiej możliwe będzie wychwycenie przypadków ewentualnych nadużyć. Naszym celem nie jest ochrona tych dłużników, którzy jedynie zasłaniają się stanem epidemii, a w rzeczywistości nie płacą swym partnerom od dawna – argumentuje Marcin Warchoł.

 

Po drugie, na co zwraca uwagę prof. Mirosław Pawełczyk, wierzyciele nie zostaną pozbawieni instrumentów prawa restrukturyzacyjnego, które zabezpieczają ich interesy w relacjach wierzyciel – dłużnik. W wielu przypadkach możliwe nadal będzie prowadzenie egzekucji przeciwko nierzetelnemu kontrahentowi.

 

Po trzecie wreszcie, projektodawcy chcą, aby sprawy restrukturyzacyjne zostały zaliczone do kategorii spraw pilnych (jak np. aresztowe). Chodzi o to, by sąd na bieżąco sprawował nadzór nad sytuacją dłużników – tak by uniknąć niekontrolowanej niewypłacalności, gdy już o uratowaniu biznesu nie będzie mogło być mowy, a jedynie zwiększać się będą długi.

 

Autorzy projektu wskazują, że szykowane rozwiązania są podobne do tych, które wprowadziły już niektóre państwa europejskie.

 

– W Niemczech jest rozwiązanie, które przewiduje zawieszenie obowiązku zgłoszenia upadłości do 30 września 2020 r. Wyłączono też odpowiedzialność menedżerów za niezgłoszenie takich wniosków. Również w Hiszpanii zawieszono obowiązek zgłoszenia upadłości w okresie pandemii – wymienia Mirosław Pawełczyk. Uzupełnia, że nie może dochodzić do sytuacji, w której polscy przedsiębiorcy będą w gorszej sytuacji niż ich zagraniczni odpowiednicy.

 

Dłuższe wakacje

Profesor Robert Gwiazdowski, adwokat i członek Rady Nadzorczej ZUS, uważa, że koncepcja wydłużenia terminu na złożenie wniosku o ogłoszenie upadłości przez dłużnika lub osoby prowadzące jego interesy jest słuszna. Źle dobrano jednak termin.

 

– Sądzę, że powinien być co najmniej sześciomiesięczny. Trzy miesiące to za mało. Nadal wiele firm, które mogłyby przetrwać, będzie zmuszonych do uwikłania się w procedurę upadłościową – wskazuje prawnik.

 

Jego zdaniem wydłużenie terminu nie wpłynęłoby negatywnie na prawa wierzycieli. Między innymi dlatego, że aby ten coś odzyskał po upadłości dłużnika, trzeba spieniężyć majątek. A chętnych na zakup za rozsądną cenę może w popandemicznym czasie brakować. Gdyby zaś uznać, że sześciomiesięczny termin umożliwiłby wyprowadzenie majątku poza spółkę, to – zdaniem Gwiazdowskiego – równie dobrze można to uczynić w ciągu kwartału.

 

– Pamiętajmy też, że granica między byciem wierzycielem a dłużnikiem staje się obecnie płynna. Wielu wierzycieli wskutek jednej decyzji administracyjnej bądź jednego przepisu uchwalonego przez Sejm staje się dłużnikami – wskazuje prof. Gwiazdowski. Podaje przykład podmiotów wynajmujących powierzchnię w galeriach handlowych, które ustawowo nie będą mogły pobierać opłat od najemców. A zaciągnięte kredyty powinny nadal spłacać.

 

Projekt nowelizacji ma poparcie MS i MAP. Jest właśnie konsultowany z resortem rozwoju i Prokuratorią Generalną RP.

 

Etap legislacyjny: Projekt w konsultacjach

 

 

Tarcza antykryzysowa nie zawiesi terminów w postępowaniu upadłościowym i restrukturyzacyjnym

Źródło: Prawo.pl

Autor: Paweł Bartosiewicz

Przedsiębiorcy alarmują, że w ciągu miesiąca od utracenia płynności finansowej zmuszeni będą do złożenia wniosku o upadłość. Dla wielu firm będzie to już w kwietniu. Tarcza antykryzysowa nie zawiesza biegu tego terminu i nie przyspieszy takich postępowań, bo nie uznano ich za pilne. Dlatego potrzebne są kolejne zmiany legislacyjne - pisze dr Paweł Bartosiewicz, radca prawny w zespole postępowań restrukturyzacyjnych i upadłościowych Allen&Overy.

Pakiet ustaw przygotowywany w ramach tzw. tarczy antykryzysowej nie odnosi się niestety wprost do postępowań upadłościowych i restrukturyzacyjnych, w szczególności zaś do terminu wykonania obowiązku dłużników (członków zarządu spółek) do występowania o ogłoszenie upadłości.  Czy jednak nie odnosi się do tych zagadnień pośrednio? Czy w niektórych ogólnych sformułowaniach ustaw uchwalonych przez Sejm nie tli się przypadkiem iskierka nadziei? Warto przyjrzeć się sprawie nieco bliżej.

 

Zawieszenie terminów nie dotyczy postępowania upadłościowego

Na okres epidemii tarcza przewiduje zawieszenie biegu „terminów zawitych, z niezachowaniem których ustawa wiąże ujemne skutki dla strony”. W przepisie tym nie znajdziemy jednak niestety pocieszenia dla firm borykających się z utratą płynności. Termin na złożenie wniosku o ogłoszenie upadłości nie jest bowiem, terminem zawitym (tj. ostatecznym, nie ulegającym przedłużeniu). Natura tego terminu jest inna, gdyż także po upływie terminu na złożenie wniosku upadłościowego, w każdym następnym dniu istnienia podstawy do ogłoszenia upadłości, dłużnik ma obowiązek zgłoszenia takiego wniosku (tę dość oczywistą konstatację potwierdził Sąd Najwyższy w postanowieniu z 9 kwietnia 2008 r., sygn. akt V CSK 508/07).

 

"Tarcza" zawieszać ma także „terminy do dokonania przez stronę czynności kształtujących prawa i obowiązki jej lub drugiej strony stosunku prawnego”. Choć moment złożenia wniosku jak i skutki ogłoszenia upadłości mają doniosłe następstwa dla dłużnika, jak i ogółu jego wierzycieli, to niejasne jest, czy przepis ten znajdzie zastosowania w interesującym nas kontekście. Złożenie wniosku o upadłość nie jest w sensie ścisłym czynnością dotyczącą określonego stosunku prawnego (np. umownego).

 

Grożą nam masowe wnioski o upadłość

W rezultacie nie można stanowczo stwierdzić, czy ustawy w obecnym kształcie zawieszą bieg 30-dniowego terminu dla niewypłacalnych przedsiębiorców na złożenie wniosku upadłościowego. Problem ten należałoby dlatego jak najszybciej rozwiązać nowelizacją prawa upadłościowego. Brak jednoznacznej interwencji ustawodawczej może doprowadzić do niepożądanej sytuacji, w której przedsiębiorcy dotknięci negatywnymi skutkami epidemii – chcąc działać zgodnie z literą prawa – będą masowo składali wnioski upadłościowe. Tymczasem, przedsiębiorcy powinni obecnie koncentrować swoje wysiłki na dostosowaniu swoich biznesów do nowej sytuacji, w tym na porozumienie się z kontrahentami (np. dostawcami i bankami).

 

Niepełny katalog spraw pilnych

Przy okazji lektury ustaw uchwalonych przez Sejm warto rozważyć także, czy sądy będą rozpatrywać wnioski restrukturyzacyjne i upadłościowe, jako tzw. sprawy pilne. Jeszcze przed epidemią, sądy – mówiąc eufemistycznie – nie zawsze zachowywały terminy instrukcyjne do wydania różnorakich postanowień. Przykładowo, sąd powinien zmierzać do rozpoznania wniosku o otwarcie przyspieszonego postępowania układowego w terminie 2 tygodni, a w ciągu 2 miesięcy wniosku o ogłoszenie upadłości. „Tarcza” przewiduje przekazanie do sądów dysponujących odpowiednim zapleczem spraw niecierpiących zwłoki z sądów, które zaprzestały funkcjonowania z powodu COVID-19.  Do kategorii pilnych nie zaliczono ogłoszenia upadłości ani otwarcia postępowania restrukturyzacyjnego. Przynajmniej nie wprost.

 

Jedynie w drodze wyjątku prezes sądu będzie mógł zarządzić rozpoznanie konkretnej sprawy jako pilnej, jeżeli jej nierozpoznanie mogłoby „spowodować poważną szkodę dla interesu społecznego, albo ze względu na grożącą niepowetowaną szkodę materialną”. Wnioski restrukturyzacyjne składane przez przedsiębiorców prowadzących działalność w dużej skali (np. spółek notowanych na GPW) z pewnością spełniają te kryteria i powinny być uznawane na tej podstawie za „pilne”.

 

Potrzebna jest szybka interwencja ustawodawcy

Niemniej, samo priorytetowe potraktowanie pojedynczych spraw nie zapobiegnie systemowym opóźnieniom w toczących się obecnie i przyszłych postępowaniach. Utrzymanie – po epidemii  – obecnego kształtu ochrony sądowej dla przedsiębiorców zagrożonych niewypłacalnością nasili jego niewydolność z uwagi m.in. na niedostatki kadrowe w sądach.  Przyłączam się zatem do postulatów środowiska, aby w pakiecie ustaw związanych z tarczą antykryzysową przewidziano rozwiązania, które zwiększą efektywność postępowań insolwencyjnych. Z zapowiedzi medialnych wynika, że Ministerstwo Aktywów Państwowych pracuje nad odpowiednim projektem zmian. Ważne jest jednak, by zaczął obowiązywać, jak najszybciej. Zgodnie z obowiązującymi przepisami wiele firm, które liczą, że przetrwają kryzys, będzie musiało złożyć wniosek o upadłość.

 

dr Paweł Bartosiewicz jest radcą prawnym w zespole postępowań restrukturyzacyjnych i upadłościowych Allen&Overy

 

 

Spółdzielnie mieszkaniowe mogą teraz być zarządzane on-line

Źródło: Prawo.pl

Autor: Jolanta Ojczyk

Członkowie zarządów i rad nadzorczych spółdzielni będą mogli głosować zdalnie albo mailowo, a także zarządzać zwołanie posiedzenia. W podobny sposób właściciele lokali będą mogli przyjmować uchwały zarządu. Takie zmiany do prawa spółdzielczego oraz ustawy o własności lokali wprowadza tzw. tarcza antykryzysowa. Eksperci je krytykują.

Nowelizacja specustawy w sprawie koronawirusa ma pozwolić biznesowi przetrwać czas epidemii, ale nie tylko. Wśród licznych przepisów - ustawa liczy 101 artykułów, zajmujących 180 stron - są też ważne zmiany dotyczące spółdzielni i wspólnot mieszkaniowych. Mają one pomóc nimi zarządzać.

 

Zdalne posiedzenia rady nadzorczej i zarządu spółdzielni - na żądanie

Nowelizacja specustawy, wzorem spółek handlowych, wprowadza do prawa spółdzielczego głosowanie na piśmie lub zdalnie. Zgodnie z nowym art. 35 par. 41 członek rady nadzorczej lub zarządu może żądać zwołania posiedzenia rady nadzorczej albo zarządu, podając proponowany porządek obrad, lub podjęcia określonej uchwały na piśmie albo przy wykorzystaniu środków bezpośredniego porozumiewania się na odległość. Co więcej, jeżeli przewodniczący rady nadzorczej albo prezes zarządu nie zwoła posiedzenia albo nie zarządzi głosowania w terminie tygodnia od otrzymania żądania, wnioskodawca może zwołać je samodzielnie.

 

Rewolucyjne uprawnienia dla członków rad i zarządów

Zdaniem radcy prawnego Dariusza Wocióra, prowadzącego kancelarię zajmującą się obsługą prawną spółdzielni mieszkaniowych, to zmiany rewolucyjne, rozszerzające kompetencje poszczególnych członków rady i zarządu w spółdzielniach mieszkaniowych, które mogą być zagrożeniem w sytuacji dominujących członków organów. - W sposób znaczący modyfikują one podejmowanie uchwał przez radę i zarząd – ocenia mec. Wociór. Nowe przepisy krytycznie ocenia Adam Bodnar, rzecznik praw obywatelskich. - Czas jednego tygodnia na przygotowanie posiedzenia, np. sporządzenie projektów uchwał w skomplikowanych kwestiach, wymagających np. analizy finansowej) jest zbyt krótki, zwłaszcza, że członkowie organów muszą też mieć czas, aby z proponowanym porządkiem posiedzenia, projektami uchwał i materiałami zapoznać się przed posiedzeniem – pisze RPO.

 

Członkowie rad nadzorczych spółdzielni bez maili

Za sprawą nowelizacji specustawy uchwały będą mogły być podejmowane wynikiem głosów częściowo oddanych na posiedzeniu, częściowo na piśmie lub przy wykorzystaniu środków bezpośredniego porozumiewania się na odległość. Adam Bodnar zauważa jednak, że w radach nadzorczych w spółdzielniach mieszkaniowych działa bardzo wiele osób w podeszłym wieku (ponieważ członkiem rady może być tylko członek spółdzielni mieszkaniowej), którzy nie mają dostępu nawet do poczty elektronicznej. - Dla nich korzystanie z tego typu środków może być niemożliwe bądź bardzo utrudnione – podkreśla rzecznik i apeluje o niezmienianie specustawą tak ważnych przepisów. Zdaniem mec. Wocióra wprowadzenie podejmowania uchwał na piśmie albo na odległość usprawni podejmowanie decyzji w spółdzielniach i wspólnotach w sytuacjach kryzysowych, ale może nie sprawdzić się w codziennym funkcjonowaniu. Podobny przepis specustawa wprowadza do ustawy o własności lokali.

 

Członkowie wspólnoty też mogą głosować zdalnie

Do art. 21 ustawy dodano nowe ustępy 4 i 5, które pozwolą głosować zdalnie. Zgodnie z nimi uchwała zarządu może być podjęta, jeżeli wszyscy członkowie zostali prawidłowo zawiadomieni o posiedzeniu albo głosowaniu na piśmie albo przy wykorzystaniu środków bezpośredniego porozumiewania się na odległość. Głosy zaś mogą być częściowo oddane na posiedzeniu, częściowo na piśmie lub przy wykorzystaniu środków bezpośredniego porozumiewania się na odległość. Zdaniem mec. Wocióra to błędna regulacja gdyż zarząd wspólnoty mieszkaniowej nie podejmuje uchwał lecz składa oświadczenia. Ten przepis już nie wywołuje zastrzeżeń RPO. – Zmiany w art. 21 nie budzą takich kontrowersji, ponieważ nie ingeruje on aż tak głęboko w dotychczasowy tryb podejmowania uchwał i poniekąd stanowi potwierdzenie już funkcjonującej praktyki - zauważa Adam Bodnar. I dodaje, że nie należy zmieniać obowiązującego stanu prawnego w drodze nowelizacji specustawy, przygotowanej na sytuację szczególną i wyjątkową, w zakresie, który wykracza poza realizację celów koniecznych i niezbędnych w okresie trwania takiej sytuacji. Mec. Dariusz Wociór przyznaje, że zmiany te nie dotyczą jedynie stanu epidemii. Będą miały zastosowanie bez ograniczeń czasowych.

 

Zmiana terminów zebrań rocznych

Ponadto nowelizacja specustawy pozwala na przesunięcie terminu walnych zgromadzeń spółdzielnie i zebrań właścicieli lokali. Jeżeli ustawowy termin ich zwołania przypada w okresie obowiązywania stanu zagrożenia epidemicznego albo stanu epidemii, ulega on przedłużeniu o 6 tygodni od dnia odwołania tego stanu. - Przepis ten przesuwa termin zwołania zebrań i wyjaśnia problem nie zwołania w terminie tzw. zebrań sprawozdawczych. To jedyna regulacja w nowelizacji dotycząca spółdzielni i wspólnot, która znajduje uzasadnienie w czasie epidemii – ocenia mec. Wociór.

 

 

Pominięte rozwiązania w zakresie gospodarki odpadami mogłyby pomóc w udrożnieniu systemu

Źródło: Prawo.pl

Autor: Artur Modrzejewski

Dopuszczenie do termicznego przekształcania w spalarniach w pierwszej kolejności odpadów z terenów objętych kwarantanną, wyłączenie przepisów zakazujących składowania tzw. „frakcji kalorycznej” czy wyłączenie przepisów dotyczących selektywnej zbiórki z niewliczaniem do poziomów recyklingu mogłyby pomóc udrożnić system - pisze dr Artur K. Modrzejewski, radca prawny.

Rozwiązania w zakresie gospodarowania odpadami zamieszczone zostały w art. 1 pkt. 6 projektu ustawy o zmianie ustawy o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych oraz niektórych innych ustaw. (Obecnie uchwaloną ustawą zajmuje się ponownie Sejm po posiedzeniu Senatu – red.)

 

Zgodnie z proponowanymi rozwiązaniami w przypadku braku na obszarze województwa technicznych i organizacyjnych możliwości unieszkodliwiania, zgodnie z obowiązującymi przepisami, odpadów medycznych o właściwościach zakaźnych wytworzonych w związku z przeciwdziałaniem COVID-19, wojewoda może wydać, w drodze decyzji administracyjnej, polecenie dotyczące gospodarowania tymi odpadami podmiotom, o których mowa w art. 11 ust. 1 i 2.  Polecenie podlega natychmiastowemu wykonaniu z chwilą jego doręczenia lub ogłoszenia oraz nie wymaga uzasadnienia. Przepisy art. 11 ust. 3-6 i 8 stosuje się odpowiednio. Jednocześnie w ust. 2 ustawy wskazuje się na procesy, w jakich ma odbywać się termiczne przekształcanie odpadów.

 

Nakazanie spalania odpadów podmiotowi, który nie spełnia warunków technicznych

Pojawia się wątpliwość, czy wojewoda może nakazać spalanie odpadów podmiotowi, który nie spełnia warunków technicznych dla przeprowadzenia procesów spalania odpadów, czy też nie ma np. możliwości zapewnienia odpowiednich warunków magazynowania odpadów medycznych.

 

Projekt ustawy nie pozwala na jednoznaczne stwierdzenie, że o ile wyłączone jest stosowanie ustawy o odpadach i prawa ochrony środowiska, to wyłączone jest również zastosowanie Rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 05.10.2017 r. w sprawie szczegółowego sposobu postepowania z odpadami medycznymi (Dz.U.2017.1975), Rozporządzenia Ministra Zdrowia dnia 21.10.2016 r. w sprawie wymagań i sposobów unieszkodliwiania odpadów medycznych i weterynaryjnych Dz.U.2016.1819.

 

Z jednej strony logicznym jest, że wyłączenie przepisów ustawowych wyłącza również przepisy wykonawcze do tych ustaw, ale zauważyć należy, że Rozporządzenie MZ z dnia 05.10.2017 r. w sprawie szczegółowego sposobu postepowania z odpadami medycznymi – szczegółowo opisuje wymagania w zakresie magazynowania odpadów zakaźnych (odpowiednia temperatura, czas magazynowania, wymogów technicznych pomieszczenia do magazynowania oraz wymagań odnoszących się do zabezpieczenia osób przebywających w takim pomieszczeniu), w przypadku instalacji zagospodarowujących odpady komunalne (spalarni) miejsce magazynowania odpadów stanowi bunkier, problem nie dotyczy więc tylko tego czy przedmiotowa Ustawa i wydana na jej podstawie decyzja wojewody wyłącza zastosowanie przepisów rozporządzenia, ale również technicznych możliwości zagospodarowania odpadów medycznych wraz odpadami komunalnymi.

 

Wymogi w zakresie postępowania z odpadami poprocesowymi

Z kolei Rozporządzenie MZ dnia 21.10.2016 r. w sprawie wymagań i sposobów unieszkodliwiania odpadów medycznych i weterynaryjnych – ustanawia wymogi w zakresie postępowania z odpadami poprocesowymi (obowiązek magazynowania w kontenerach) oraz wymogi dotyczące dokumentowania skuteczności procesu unieszkodliwiania odpadów pod kątem utraty właściwości zakaźnych w drodze stosownych badań (biorąc pod uwagę, że wszystkie odpady w bunkrze zostaną skażone, to badaniu będą musiały podlegać wszystkie odpady poprocesowe).

 

Należy więc określić konsekwencje polecenia wojewody nie tylko dla samego procesu przetwarzania odpadów, ale również dalszych konsekwencji prawnych i technicznych postępowania z odpadami medycznymi znajdującymi się wśród innych odpadów przyjmowanych przez instalacje. Powyższe poddaje w wątpliwość zastosowania regulacji nakazujących spalarni odpadów medycznych w instalacjach do tego niededykowanych.

 

Podkreślić należy także wymogi wynikające z koncesji np. URE na wytwarzanie energii elektrycznej i cieplnej – w decyzjach o koncesji wskazane są wszystkie kody odpadów przyjmowanych do przetworzenia – co w sytuacji, gdy nie ma tam kodów odnoszących się do odpadów medycznych? Projekt ustawy nie odnosi się w żaden sposób do kolizji z innymi posiadanymi zezwoleniami i decyzjami (w tym koncesjami URE).

 

Ustawa nie odnosi się również do problemu sposobu wyboru instalacji do której dostarczane będą odpady medyczne.

 

Jak weryfikować możliwości techniczne i organizacyjne?

Dalej zauważyć należy, że skoro polecenie dot. odpadów medycznych podlega natychmiastowemu wykonaniu z jednoczesnym pominięciem przepisów ustawy o odpadach i ochronie środowiska, to w jaki sposób weryfikowane będą możliwości techniczne i organizacyjne adresata polecenia? Brak tych możliwości skutkuje niemożnością wydania polecenia. Ustawa nie określa konsekwencji tego, co w sytuacji wydania polecenia i jednoczesnej niemożność technicznej i organizacyjnej do jego realizacji. Ma to szczególne znacznie w kontekście wydania polecenia do podmiotu, który np. techniczne spełnia określone warunki ale np. w wyniku limitów określonych posiadanymi pozwoleniami nie jest w stanie przyjmować odpadów.

 

Ustawa nie precyzuje jednoznacznie jakiego rodzaju odpady zaliczyć należy do odpadów wytwarzanych w związku z przeciwdziałaniem COVID-19 inne niż odpady medyczne o właściwościach zakaźnych tzn. czy są to wszystkie odpady komunalne, czy też jest to uzależnione od źródła powstania tego rodzaju odpadów – np. w związane z zarządzoną w danym miejscu kwarantanną.

 

Ustawa nie precyzuje wzajemnej relacji pomiędzy poleceniem wojewody wydanym na podst. art. 11b ustawy zmienianej w posiadanymi przez instalację pozwoleniami, w szczególności czy polecenie wojewody znosi określone w tych decyzjach limity na przyjęcie odpadów (np. co do „pojemności” składowiska).

 

Ustawa wskazując, że na możliwość nakazania przez Komendanta Głównego Policji pełnienie służby w systemie skoszarowanym nie odnosi się do tego, kogo miałoby dotyczyć takie pełnienie służby – tzn. czy prowadzącego instalację, czy odbierającego odpady.

 

Elementy pominięte w ustawie

Można jednocześnie wskazać na elementy pominięte w ustawie, których zastosowanie być może mogłoby pomóc w udrożnieniu systemu.

 

Po pierwsze dopuszczenie do termicznego przekształcania w spalarniach w pierwszej kolejności odpadów komunalnych z terenów objętych kwarantanną w związku z ryzykiem rozprzestrzeniania się wirusa COVID-19.

 

Po drugie dopuszczenie do tymczasowego okresu umożliwiającego składowanie na terenie składowisk, bez uprzedniego sortowania i poddawania procesom MBP odpadów komunalnych bez względu na ich kaloryczność. Wyłączenie zastosowania przepisów zakazujących składowania tzw. „frakcji kalorycznej” i sankcjonowania składowania tego rodzaju odpadów.

 

Po trzecie dopuszczenie możliwości przyjmowania niesegregowanych (zmieszanych) odpadów komunalnych 20 03 10 przez instalacje (w tym również składowiska odpadów) ponad limity określone w decyzjach administracyjnych bez ponoszenia konsekwencji prawnych - czasowe wstrzymanie obowiązywania decyzji administracyjnych w zakresie funkcjonowania instalacji. Tego rodzaju gwarancji nie daje przyjęte w ustawie rozwiązanie dotyczące polecenia wojewody.

 

Po czwarte - wyłączenie przepisów dotyczących selektywnego zbierania odpadów powinno także uwzględniać kwestie braku wliczenia tak gromadzonych odpadów do poziomów recyklingu i przygotowania do ponownego użycia.

 

Co mogłoby znaleźć się w ustawie?

Jednocześnie zasygnalizować można wprowadzenie wymogu oznaczania miejsc, w których właściciele nieruchomości objęci są kwarantanną, ew. obowiązku informowania o takich miejscach wykonawców odbierających odpady przez uprawnione do tego organy. Informacja ta powinna pozwolić wykonawcom na wdrożenie dodatkowych środków minimalizujących ryzyko zakażenia pracowników wykonawców oraz na ewentualną zmianę sposobu odbioru odpadów ze wskazanych miejsc.

 

Ustawa - bez polecenia wojewody - powinna automatycznie przewidywać wprowadzenia czasowych rozwiązań polegających na zezwoleniu na odbiór odpadów zmieszanych razem z odpadami bio i zielonymi z bezpośrednim transportem do instalacji (w tym również spalarni) , odbiór odpadów metale i tworzywa sztuczne wraz z papierem i szkłem z bezpośrednim transportem do instalacji komunalnej (w zależności od możliwości organizacyjnych odbiorcy i instalacji). W w/w przypadkach ze względu na stan wyższej konieczności należałoby odstąpić od nakładania kar wynikających z ustawy z dnia 13 września 1996 r. o utrzymaniu czystości i porządku w gminach (Dz.U. z 2019.2010 t.j.) i zawartych umów na odbiór i transport odpadów.

 

dr Artur K. Modrzejewski - radca prawny, wykładowca na Wydziale Prawa Uniwersytetu w Białymstoku

 

 

Epidemia może przyspieszyć informatyzację sądów

Źródło: Prawo.pl

Autor: Jacek Gołaczyński, Dariusz Szostek

Wynikający z ograniczeń związanych z epidemią koronawirusa brak możliwości „normalnego” funkcjonowania sądów w oparciu „tradycyjne” papierowe pisma, tradycyjną pocztę oraz bezpośredniość w znaczeniu fizycznej obecności na rozprawie, może przynieść pozytywny skutek w postaci przyspieszenia procesu informatyzacji sądów - piszą profesorowie Jacek Gołaczyński i Dariusz Szostek.

Od wielu lat prowadzona jest w Polsce dyskusja odnosząca się do reformy sądów i sądownictwa. Ostatnie wydarzenia, czyli kwarantanna polskiego społeczeństwa, wskazuje jak konieczna jest zmiana funkcjonowania polskiego sądownictwa. Brak możliwości „normalnego” funkcjonowania sądów w oparciu „tradycyjne” papierowe pisma, tradycyjną pocztę oraz bezpośredniość w znaczeniu fizycznej obecności na rozprawie jest ewidentna. Bardzo pozytywnie należy się odnieść do propozycji zawieszenia wszelkich terminów, zarówno procesowych jak i materialno-prawnych w związku z niemożnością „normalnego” funkcjonowania stron postępowań ale także sędziów. Takie działanie, w krótkim terminie, jest jak najbardziej wskazane i potrzebne.

 

Epidemia może trochę potrwać

Wiele wskazuje, iż minimalizacja bezpośrednich kontaktów potrwa jednakże znacznie dłużej. Przebieg pandemii w Chinach, we Włoszech, Hiszpanii, ale także w Niemczech czy Francji wskazuje, iż nawet kilka miesięcy. Możemy w tym okresie zawiesić funkcjonowanie sądów, ale z wielu względów, w tym konstytucyjnego prawa dostępu do wymiaru sprawiedliwości, ale także czysto ludzkich, w tym społecznych (możliwości składania pism do sądu, w miarę normalnego funkcjonowania, w tym zarabiania i płacenia wynagrodzenia pracownikom przez kancelarie prawne) zawieszenie w chwili obecnej terminów, aczkolwiek słuszne, nie zlikwiduje problemu, tylko odwlecze w czasie oraz spowoduje masowe składanie pism procesowych w przyszłości, co może się spotkać, z niemożnością w miarę terminowego „obrobienia” przez sądy.

 

Rozwiązania prowizoryczne i systemowe

W tym kontekście 20 marca 2020 r. pojawiło się ciekawe i zasługujące na aprobatę co do kierunku Zarządzenie Prezesa Sądu Okręgowego w Warszawie Nr 94/2020, akceptujące jako skutecznie złożone, pisma procesowe zawierające środki zaskarżenia (a wiec nie wszystkie pisma procesowe) przesłane na wskazany w Zarządzeniu adres elektroniczny. Jest to pozytywna próba ratowania trudnej w chwili obecnej sytuacji.

 

Należy wobec powyższego poważnie zastanowić się nad systemowymi rozwiązaniami, tym bardziej iż odpowiednie przepisy procedury cywilnej dopuszczające funkcjonowanie sądu online zostały wprowadzone w 2015. Naukowcy współpracujący w ramach Wirtualnej Katedry Etyki i Prawa (konsorcjum polskich Uniwersytetów, NASK, oraz PAN) przygotowało rekomendacje w tym zakresie. Przedstawimy kilka z nich.

 

Duży potencjał wideokonferencji

Wydaje się, iż przy niewielkich zmianach organizacyjnych i legislacyjnych można wprowadzić już teraz doręczenia elektroniczne, składanie pism procesowych elektronicznie oraz rozprawy przez wideokonferencję. Bez konieczności zmian przepisów ustawowych. Nie ma wątpliwości, że komunikacja elektroniczna pomiędzy sądem a stronami umożliwi realizację prawa do sądu, dotrzymania terminów procesowych i metarialnoprawnych, a od strony sądu, umożliwi po prostu dalszą jego działalność. Brak dedykowanego systemu teleinformatycznego wywoła spore niedogodności – zarówno dla sędziów jak i pełnomocników oraz obywateli, ale na czas Covid-19 należy, nie bacząc na dyskomfort pracy, a często konieczność nauczenia się nowego sposobu pracy i pozyskanie nowych kompetencji, uruchomić narzędzia już istniejące i pozwalające od razu na uruchomienie możliwości kontaktu z sądami online.

 

Potrzebne elektroniczne biura podawcze

Jednym z działań, jakie sugerujemy jako naukowcy, jest uruchomienie elektronicznego biura podawczego. Polskie sądy nie mają specjalnego, dedykowanego w tym zakresie oprogramowania – dlatego sugerujemy wykorzystanie funkcjonującego od lat Profilu zaufanego ePUAP jako podstawowego narzędzia do kontaktów obywateli z administracją. Argumentów za takim rozwiązaniem jest kilka: po pierwsze działa, po drugie każdy sąd posiada skrzynkę odbiorczą na ePUAPie a przynajmniej powinien ją mieć. Pełnomocnicy w części już posiadają swoje profile zaufane na ePUAP, a ci którzy ich nie mają, mogą je utworzyć z wykorzystaniem bankowości elektronicznej (identyfikacja bankowa) lub zgodnie z propozycją rządowego projektu ustawy z 21 marca 2020 r. mogą zdalnie utworzyć „tymczasowy” Profil Zaufany na czas Covid-19 poprzez komunikację online z urzędnikiem, który zweryfikuje tożsamość.

 

System ten stałby się systemem teleinformatycznym określonym w art. 125 k.p.c. Dokumenty składane przez elektroniczne biuro podawcze powinny być opatrywane kwalifikowanym podpisem elektronicznym (należy pilnie dopuścić zdalne pozyskiwanie kwalifikowanego podpisu elektronicznego) lub podpisem zaawansowanym. Podpis zaufany w Profilu Zaufanym ePUAP może spełniać wymogi art. 3 pkt. 11 Rozporządzenia eIDAS. Nie trzeba zatem zmieniać jakichkolwiek przepisów ustawowych aby uruchomić elektroniczne biuro podawcze. Wystarczy rozporządzenie wykonawcze na podstawie delegacji z art. 126 k.p.c. Można też pomyśleć o dopuszczeniu składania pism na adres mailowy sądu ale podpisanych zgodnie z art. 126 k.p.c. Należy jednak pamiętać (w tym szczególnie pełnomocnicy) o konieczności zachowania bezpieczeństwa i tajemnicy korespondencji przy składaniu w taki sposób pism. Rygory te powinny być w przepisach wykonawczych. Wysłanie nieszyfrowanego maila – nie jest najbezpieczniejszym rozwiązaniem.

 

Skan pisma w sprawie zawieszenia terminu

Warto się zastanowić, nad dopuszczeniem dla nieprofesjonalistów możliwości składania skanów pism z własnoręcznym podpisem, które by zawieszały terminy ale które wymagałyby późniejszego doręczenia oryginału (skutek by następował bez wezwania sądu, po dosłaniu oryginału, ale termin przerywałby mail). Takie rozwiązanie nie powinno jednak odnosić się do pełnomocników zawodowych, gdyż niepotrzebnie dublowałoby pisma i zwiększało pracę w sądzie. To czy pisma w sądzie byłby drukowane, czy funkcjonowałyby w postaci elektronicznej jest kwestią organizacyjną i powinny być uregulowane w rozporządzeniu. Podpisany dokument elektroniczny powinien jednak być przechowywany w postaci elektronicznej.

 

Portal sądów wykorzystać do doręczeń

Doręczenia elektroniczne w relacji pomiędzy sądem a pełnomocnikami procesowymi będącym adwokatami, radcami prawnymi, rzecznikami patentowymi i radcami Prokuratorii Generalnej RP mogą przebiegać w oparciu o system teleinformatyczny, zwany popularnie „Portalem Informacyjnym Sądów”. Już obecnie na tym portalu mają swoje konta pełnomocnicy profesjonalni i przez to uzyskują dostęp do podstawowych informacji o sprawie. W portalu tym są publikowane także dokumenty sądowe (orzeczenia, uzasadnienia, wezwania, zawiadomienia itd.).

 

Zatem jeżeli przyjąć, że Portal Informacyjny w oparciu o przepis art. 131(1) par. 1 k.p.c. jest systemem teleinformatycznym, za pośrednictwem którego sąd może dokonywać doręczeń dokumentów sądowych, to zmianie podlegać powinno jedynie rozporządzenie wykonawcze Ministra Sprawiedliwości wydane na podstawie art. 131(1) par. 3 k.p.c. Tym systemem doręczeń dokumentów sądowych można objąć także przedsiębiorców w procesach prowadzonych na podstawie przepisów o postępowaniu w sprawach gospodarczych. Należy przy tym zauważyć, iż pełnomocnicy którzy są wykluczeni cyfrowo i nie chcieliby aby doręczano im elektronicznie pisma mają możliwość rezygnacji z takiego doręczenia na podstawie art. 131(1) § 2(1). Z drugiej strony, skoro utworzyli konto w Portalu to wykluczeni cyfrowo raczej nie są…

 

Zdalny udział stron w rozprawie

Wydaje się, że już obecnie celowym jest umożliwienie udziału pełnomocnikom procesowym oraz ich stronom w rozprawie sądowej przez wideokonferencję bezpośrednio z kancelarii profesjonalnego pełnomocnika. Obecnie przepis art. 151 k.p.c. przewiduje taką możliwość jedynie wówczas, gdy strona uczestniczy w rozprawie w innym sądzie niż sąd rozpoznający sprawę.  Z uwagi jednak na rozwój środków technicznych, powszechnie dostępnych, możliwym byłoby to z wykorzystaniem dowolnego komunikatora elektronicznego z funkcją transmisji audio-wideo. W takim przypadku wymagana jest jednak zmiana art. 151 k.p.c., który nie pozwala na komunikację zdalną z innego miejsca, niż sąd.

 

Czas Covid-19, to czas zwiększonego wysiłku nas wszystkich. Rozwiązań technicznych nie do końca przez nasz wymarzonych. Jednakże naszym priorytetowym celem powinno być utrzymanie w funkcjonowaniu polskiego państwa w tym wymiaru sprawiedliwości. Odpowiednie przepisy już mamy. Potrzeba tylko zmian organizacyjnych, a co za tym idzie wprowadzenia odpowiednich przepisów wykonawczych. Będziemy wówczas mogli funkcjonować online.

 

Autorzy:

prof. dr hab. Jacek Gołaczyński, Uniwersytet Wrocławski,

dr hab. Dariusz Szostek, profesor Uniwersytetu Opolskiego, radca prawny

 

 

MS zaleca nieodpłatną pomoc prawną przez telefon i maila

Źródło: Prawo.pl

Autor: Patrycja Rojek-Socha

O zapewnienie - mimo epidemii koronawirusa - dostępu do nieodpłatnych usług pomocy prawnej, poradnictwa obywatelskiego i mediacji - zaapelowały samorządy prawnicze. Ministerstwo Sprawiedliwości przyznaje, że obecnie wiele osób doświadcza trudności i problemów, których rozwiązanie wymaga pomocy prawnej. Zaleca takie wsparcie m.in. online.

Na problem zwracały uwagę resortowi i Naczelna Rada Adwokacka i Krajowa Izba Radców Prawnych. Apelowały też do starostów i prezydentów miast o podjęcie działań mających na celu ochronę prawników świadczących pomoc prawną w ramach w punktów nieodpłatnej pomocy prawnej.

 

MS w swoich rekomendacjach wydanych w tym zakresie podkreśla, że konieczna jest realizacja zadań określonych w ustawie z 5 sierpnia 2015 r. o nieodpłatnej pomocy prawnej, nieodpłatnym poradnictwie obywatelskim oraz edukacji prawnej (Dz. U. z 2019 r. poz. 294 ze zm.) w sposób zapewniający bezpieczeństwo beneficjentom i wykonawcom usług.

 

Telefon, mail, komunikatory

Resort podkreśla, że zapewnienie dostępu do nieodpłatnych usług pomocy prawnej, poradnictwa obywatelskiego i mediacji wymaga organizacji udzielania porad w sposób wyłączający bezpośrednią obsługę interesantów.

 

- Obsługa interesantów powinna odbywać się z wykorzystaniem środków porozumiewania się na odległość - np. telefon, e-mail, komunikatory internetowe) - wskazuje.

 

Przypomina też, że tymczasowe zawieszenie działalności punktów wymaga zachowania poniższych warunków:

· poinformowania osób korzystających z pomocy o zawieszeniu działalności punktu poprzez zamieszczenie o tym informacji w widocznym miejscu oraz poinformowanie osób uprawnionych (o ile jest to możliwe) telefoniczne lub za pośrednictwem środków komunikacji elektronicznej o odwołaniu już umówionych wizyt w punkcie,

· informacja powinna zawierać: okres zawieszenia działalności, przewidywany termin przywrócenia działania punktu, adresy najbliższych funkcjonujących punktów w powiecie (jeśli takie są),

· dodatkowo w przypadku zdecydowania się na udzielanie pomocy za pośrednictwem środków porozumiewania się na odległość (np. telefon, e-mail, komunikatory itp.) należy poinformować o możliwym sposobie uzyskania nieodpłatnej pomocy prawnej lub nieodpłatnego poradnictwa obywatelskiego za pośrednictwem środków porozumiewania się na odległość od wykonawców. 

 

- Za niedopuszczalną należy uznać sytuację zawieszenia działalności punktów trwającą dłużej niż jest to konieczne do sprawnej organizacji udzielania porad w sposób gwarantujący bezpieczeństwo zarówno beneficjentom jak wykonawcom usług nieodpłatnej pomocy prawnej, poradnictwa obywatelskiego i nieodpłatnej mediacji - wskazuje MS.

 

Apelowały samorządy

Krajowa Izba Radców Prawnych w swoim apelu podkreślała, że w obecnej sytuacji - rosnącego zagrożenia epidemiologicznego - nieodpłatna pomoc prawna może być dla wielu osób szansą uzyskania porad prawnych w różnych aspektach życia codziennego. - Niemniej jednak bezpośredni kontakt pomiędzy osobami uczestniczącymi w udzielaniu nieodpłatnej pomocy prawnej zwiększa zagrożenie rozprzestrzeniania się wirusa i tym samym zagraża bezpośrednio bezpieczeństwu nas wszystkich - wskazywało autorzy apelu. Zdaniem jego autorów szansą w tym zakresie są nowe technologie i możliwość porozumiewania się na odległość. Podnosili, że w takiej sytuacji nie ma potrzeby przyjmowania rozwiązania polegającego na „odpracowywaniu” dyżurów w terminie późniejszym.

 

Także Naczelna Rada Adwokacka w uchwale skierowanej do MS, postulowała przyjęcie regulacji chroniących osoby świadczące pomoc prawną w ramach w punktów nieodpłatnej pomocy prawnej. Precyzowała, że w szczególności chodzi o dopuszczenie pracy zdalnej oraz udzielenia porad prawnych przez telefon czy drogą mailową.

 

- Tak aby świadczący taką pomoc nie utracili prawa do wynagrodzeń w przypadku niemożności świadczenia pomocy prawnej w punktach pomocy prawnej z przyczyn wywołanych stanem zagrożenia koronawirus – wskazują autorzy apelu.

 

 

Fikcja doręczeń jeszcze większym problemem w czasie epidemii

Źródło: Prawo.pl

Autor: Katarzyna Żaczkiewicz-Zborska

Stan epidemii to także utrudniony dostęp do poczty, długie kolejki, ograniczenie godzin otwarcia. Zdarza się, że cała poczta jest na kwarantannie, a musimy nadać pilny list lub odebrać avizo z urzędu lub sądu. Powstaje też problem jak udowodnić, że poczta była zamknięta? A przecież nadal obowiązuje tzw. fikcja doręczeń po podwójnym avizo.

Poczta Polska zapewnia, że zamknięta placówka pocztowa zawsze wywiesza informację o najbliższym czynnym punkcie. I tu zasadniczo nie ma problemu - według przedstawicieli poczty. - Sieć punktów odbioru działa stabilnie a w przypadku punktów, w których zmieniły się godziny otwarcia lub zostały czasowo zamknięte, aktualizujemy na bieżąco informacje prezentowane na mapie – wyjaśnia Rafał Makowski, menedżer rozwoju, Poczta Polska.

 

Formalne skutki podwójnego doręczenia nadal obowiązują - zapewnia adwokat Adam Zwierzyński partner w Kancelarii Radzikowski, Szubielska i Wspólnicy sp. k. Urzędy pocztowe ograniczyły działalność na skutek koronawirusa i w praktyce może wystąpić sytuacja, że prawne wymogi związane z podwójnym doręczeniem nie zostały dochowane, np. poczta była zamknięta w terminie do odbioru przesyłki lub listonosz nie przyniósł zawiadomienia.

 

- Jeśli będziemy w stanie to wykazać, to skutki podwójnego awizowania nie nastąpią - dodaje.

 

Kwestie dowodowe

Obecnie masowo składane są wnioski prawników o przywrócenia terminu, bo pełnomocnicy nie są w stanie ich dotrzymać. W takiej sytuacji wystarczy uprawdopodobnić, że bez winy strony doszło do uchybienia terminu. - Można zaryzykować tezę, że samo wprowadzenie ograniczeń w życiu społecznym, w szczególności funkcjonowaniu poczty brak winy uprawdopodabnia - twierdzi mec. Zwierzyński.

 

Jak udowodnić, że poczta była nieczynna? Prawnik radzi by zrobić zdjęcie, napisać oświadczenie, albo maila po wizycie na poczcie, która jest zamknięta. Można też napisać do sądu lub urzędu, że w ostatnim dniu terminu placówka była nieczynna.

 

Pewnym problemem jest jednak, że nie wszystkie placówki poczty przestają działać. Teoretycznie pisma więc nadać można, wymaga to po prostu więcej czasu i wysiłku, co należy uwzględnić w swoich planach. W praktyce dopóki niektóre urzędy działają, kwestia przywrócenia terminu nie będzie automatyczna. Konieczna będzie ocena , czy w konkretnych okolicznościach należało od strony oczekiwać wyższej niż zwykle staranności i np. poszukiwania alternatywnej placówki w celu nadania pisma, czy w warunkach epidemii byłoby to oczekiwanie nadmierne.

 

Regulacje antykryzysowe

Ustawa posługująca się terminem zagrożenia epidemicznego powinna mieć skutek retroaktywny, choćby od czasu wprowadzenia stanu epidemicznego tj. od 13 marca - uważają prawnicy. Chodzi o to by zawieszenie terminów obowiązywało od tej daty - czyli od wprowadzenia rozporządzenia ministra zdrowia.

 

- Wnioski o przywrócenie terminu to jest marnowanie czasu pełnomocników, klienta, który musi za to zapłacić a przede wszystkim sądu, który musi rozpatrywać te wnioski - mówi dr Bartosz Kruszewski. - Ustawa, którą właśnie uchwalił Sejm, zawiesza bieg wszystkich terminów sądowych i kodeksowych, aby nie biegły terminy składania zażaleń, apelacji, odpowiedzi, ani terminy wyznaczone przez sądy na wykonanie zarządzeń do czasu ustania zagrożenia epidemicznego. W obecnych warunkach nie da się pracować - podkreśla prawnik.

 

Zdaniem adwokata Wojciecha Dobosza z Krakowa wnioski o przywrócenie terminu trzeba składać dopiero po ustaniu stanu zagrożenia epidemicznego.

 

Osoby na kwarantannie bez korespondencji

Jeśli idzie o osoby przebywające na kwarantannie to nie otrzymują one w ogóle korespondencji. Do zakończenia okresu izolacji korespondencja kierowana pod adresy objęte kwarantanną będzie przechowywana w placówkach pocztowych, bez próby doręczenia. Rozwiązanie to oznacza wyjątkowe wstrzymanie biegu terminu awizacji w okresie przechowania. Podjęcie próby doręczenia przesyłki nastąpi dopiero po zakończeniu kwarantanny przez adresata.

 

Poczta Polska zapewnia, że wprowadza szczególne procedury w przypadku wypłat rent i emerytur dla osób objętych kwarantanną. Emerytury są komisyjnie przygotowane do wypłaty w placówce pocztowej i wkładane do tzw. bezpiecznych kopert, które następnie są doręczane pod wskazany adres przy zastosowaniu odpowiednich zasad bezpieczeństwa.